
W mojej codziennej pracy z pacjentami bardzo często spotykam się z tym problemem: rodzice zgłaszają się do gabinetu zaniepokojeni tym, że ich dziecko siada w pozycji W, czyli z nogami ułożonymi po bokach tułowia, przypominającymi kształt litery W. To zagadnienie powraca w rozmowach z pacjentami i specjalistami, dlatego chcę je omówić szerzej, opierając się na najnowszych dowodach naukowych oraz własnym doświadczeniu klinicznym. Z perspektywy fizjoterapeuty widzę, jak bardzo ten temat wpływa na jakość życia pacjentów i ich rodzin, a także na decyzje podejmowane przez specjalistów w zakresie ortopedii pediatrycznej i rozwoju motorycznego dzieci. W tym artykule przeanalizuję, czym jest W-sitting, jakie są jego potencjalne konsekwencje, jakie mity narosły wokół tej pozycji oraz co na ten temat mówią rzetelne systematyczne przeglądy naukowe [1].
W-sitting to specyficzna pozycja siedzenia u dzieci, w której kolana są zgięte i skierowane do przodu, a stopy odchylone na zewnątrz, co sprawia, że nogi układają się w kształt litery W. Dla wielu dzieci jest to naturalna, wygodna pozycja, którą przyjmują podczas zabawy na podłodze. Z mojego doświadczenia klinicznego wiem, że rodzice często obawiają się, że taka pozycja może prowadzić do dysplazji stawu biodrowego lub innych problemów ortopedycznych. Jednak, jak pokazują najnowsze badania, u dzieci rozwijających się prawidłowo, W-sitting nie jest związane z negatywnymi konsekwencjami zdrowotnymi [1][2][3].
Kiedy tłumaczę to pacjentom, zwykle mówię, że pozycja siedzenia jest jedną z wielu wariacji, jakie dzieci przyjmują w trakcie rozwoju motorycznego. W praktyce specjalisty wygląda to tak, że dzieci często zmieniają pozycje podczas zabawy, a W-sitting jest jedną z nich. Ważne jest, aby rozumieć, że nie każda nietypowa pozycja siedzenia wymaga interwencji terapeutycznej.
Omawiany systematyczny przegląd literatury został przeprowadzony zgodnie z wytycznymi PRISMA, co oznacza, że proces selekcji badań był przejrzysty i powtarzalny [1]. Przeszukano wiele baz danych medycznych, a do analizy włączono tylko te publikacje, które spełniały rygorystyczne kryteria metodologiczne. Autorzy zastosowali narzędzia takie jak ROBINS-I do oceny ryzyka stronniczości oraz kryteria Bradford Hill do oceny potencjalnego związku przyczynowo-skutkowego między W-sitting a problemami ortopedycznymi.
Z mojego doświadczenia wynika, że takie podejście gwarantuje wysoką jakość wniosków i pozwala na rzetelną ocenę dowodów. Dla specjalistów istotne jest, że większość analizowanych badań miała ograniczoną jakość metodologiczną, a liczba dostępnych publikacji była niewielka. Niemniej jednak, nawet przy tych ograniczeniach, nie znaleziono żadnych istotnych dowodów na szkodliwość W-sitting u dzieci [1][2][3].
W przeglądzie zastosowano kryteria Bradford Hill, które służą do oceny, czy zaobserwowany związek między czynnikiem (np. pozycją siedzenia) a skutkiem (np. dysplazją stawu biodrowego) ma charakter przyczynowy [1][6][7]. Te kryteria obejmują m.in. siłę związku, spójność wyników, specyficzność, czasowość, gradient biologiczny i zgodność z istniejącą wiedzą. W analizowanych badaniach nie wykazano, by W-sitting spełniał te kryteria w kontekście negatywnego wpływu na rozwój stawów biodrowych.
Dla specjalistów oznacza to, że nie ma podstaw naukowych, by uznawać W-sitting za czynnik ryzyka dysplazji stawu biodrowego. Dla pacjentów – że nie ma powodów do niepokoju, jeśli dziecko przyjmuje tę pozycję podczas zabawy.
Narzędzie ROBINS-I pozwala ocenić, na ile wyniki badań mogą być zniekształcone przez czynniki niezależne od badaczy, takie jak dobór próby czy brak randomizacji. W przeglądzie podkreślono, że większość dostępnych badań dotyczących W-sitting miała umiarkowane lub wysokie ryzyko stronniczości, co ogranicza siłę wniosków [1]. Jednak nawet po uwzględnieniu tych ograniczeń, nie znaleziono dowodów na szkodliwość tej pozycji u dzieci rozwijających się prawidłowo.
Jednym z najczęstszych pytań, jakie słyszę od rodziców, jest: „Czy W-sitting może powodować dysplazję stawu biodrowego?” Dla jasności: dysplazja stawu biodrowego to zaburzenie rozwojowe, w którym panewka stawu biodrowego jest zbyt płytka, co może prowadzić do niestabilności stawu i zwiększać ryzyko zwichnięć. W praktyce klinicznej spotykam się z wieloma mitami na ten temat.
Najnowsze badania, w tym prospektywne badanie kohortowe Rethlefsena i wsp. oraz systematyczny przegląd Nordona i in., nie wykazały żadnego związku między W-sitting a występowaniem dysplazji stawu biodrowego u dzieci [1][3]. Aktywność mięśniowa oraz rozwój stawu biodrowego nie różnią się istotnie pomiędzy dziećmi preferującymi W-sitting a tymi, które wybierają inne pozycje siedzenia. Z mojego doświadczenia klinicznego mogę potwierdzić, że nie spotkałem się z przypadkiem, w którym sama pozycja W byłaby przyczyną dysplazji.
Dla pacjenta oznacza to, że nie musi obawiać się, iż naturalna pozycja siedzenia dziecka spowoduje poważne problemy ortopedyczne. Dla specjalisty – że nie ma podstaw do rutynowego odradzania tej pozycji u dzieci rozwijających się prawidłowo.
W-sitting jest często obserwowany u dzieci z obniżonym napięciem mięśniowym (hipotonią centralną) lub z hipermobilnością stawów, ale także u dzieci całkowicie zdrowych [4][5]. Przegląd literatury oraz badania przekrojowe nie wykazują, by ta pozycja miała negatywny wpływ na ogólny rozwój motoryczny czy aktywność mięśniową. Dzieci, które preferują W-sitting, nie różnią się pod względem siły mięśniowej, koordynacji czy zdolności do wykonywania innych pozycji siedzenia [1][4].
Jako fizjoterapeuta często spotykam pacjentów, którzy martwią się, że W-sitting ogranicza rozwój innych umiejętności motorycznych, takich jak przysiady, siad skrzyżny czy siad prosty. Jednak z badań wynika, że dzieci naturalnie zmieniają pozycje w trakcie zabawy, a W-sitting nie zaburza ich rozwoju ruchowego. W praktyce specjalisty warto obserwować, czy dziecko potrafi przyjmować różne pozycje i czy nie występują u niego inne objawy, takie jak ból, ograniczenie ruchomości czy asymetrie postawy.
Wokół W-sitting narosło wiele mitów, które powielane są zarówno przez rodziców, jak i niektórych specjalistów. Najczęstsze z nich to przekonanie, że pozycja ta prowadzi do trwałych deformacji stawów, skrzywień kręgosłupa czy zaburzeń chodu. Przegląd mitów ortopedii pediatrycznej autorstwa Honiga i wsp. jednoznacznie wskazuje, że nie ma dowodów naukowych na poparcie tych obaw [2].
W mojej praktyce widzę, że nadmierne korygowanie pozycji siedzenia dziecka może prowadzić do niepotrzebnego stresu zarówno u dziecka, jak i u rodziców. Dla pacjenta oznacza to, że nie każdy „nieprawidłowy” sposób siedzenia wymaga interwencji. Dla specjalistów – że warto opierać się na dowodach naukowych, a nie na mitach czy niepotwierdzonych przekonaniach.
W praktyce gabinetowej stosuję prosty algorytm decyzyjny: jeśli dziecko rozwija się prawidłowo, nie zgłasza bólu, nie ma ograniczeń ruchomości i potrafi przyjmować różne pozycje siedzenia, nie ma potrzeby interwencji w przypadku W-sitting. Jeżeli natomiast obserwujemy dodatkowe objawy, takie jak asymetria postawy, ból stawów, trudności z chodzeniem czy inne niepokojące symptomy, wskazana jest konsultacja ze specjalistą.
Kryteria powrotu do aktywności (w tym swobodnej zabawy na podłodze) obejmują:
Z mojego doświadczenia klinicznego wiem, że dzieci spełniające te kryteria mogą bezpiecznie korzystać z pozycji W podczas zabawy.
W pracy z rodzinami i dziećmi warto pamiętać o kilku kluczowych zasadach:
Na co dzień radzę moim pacjentom, by nie koncentrowali się wyłącznie na jednej pozycji siedzenia, lecz wspierali dziecko w różnorodnej aktywności ruchowej.
Z punktu widzenia praktyki klinicznej sugeruję, aby nie odradzać W-sitting u typowo rozwijających się dzieci, jeśli nie występują inne niepokojące objawy [1][2][3]. Dla kolegów fizjoterapeutów i lekarzy ważne będzie, że aktualne dowody naukowe nie wspierają tezy o szkodliwości tej pozycji. W pracy specjalisty warto zwrócić uwagę na całościową ocenę rozwoju motorycznego, a nie na pojedyncze nawyki posturalne. Moje doświadczenie pokazuje, że wdrożenie tego podejścia pozwala uniknąć niepotrzebnych interwencji i stresu u rodzin.
Dla Ciebie jako pacjenta oznacza to, że możesz spokojnie pozwolić dziecku na W-sitting, jeśli nie towarzyszą temu inne objawy. Jeśli zmagasz się z tym problemem, pamiętaj, aby nie reagować nadmiernie nerwowo i obserwować, czy dziecko potrafi przyjmować różne pozycje podczas zabawy. Z mojego doświadczenia wynika, że pacjentom najbardziej pomaga zrozumienie, iż W-sitting jest naturalną wariacją rozwojową. Na co dzień radzę moim pacjentom, by skupiali się na wspieraniu ogólnego rozwoju ruchowego dziecka, a nie na eliminacji pojedynczych nawyków posturalnych.
To jedno z najczęstszych pytań, jakie słyszę w gabinecie. Wyjaśniam to pacjentom w ten sposób: obecnie nie ma dowodów naukowych na to, że W-sitting jest szkodliwe dla dzieci rozwijających się prawidłowo [1][2][3]. Badania pokazują, że pozycja ta nie prowadzi do deformacji stawów, zaburzeń chodu ani innych poważnych problemów ortopedycznych. Dla specjalistów istotne będzie dodanie, że nawet w grupach dzieci z hipotonią czy hipermobilnością, W-sitting nie jest uznawane za czynnik sprawczy patologii, choć może być częściej obserwowane w tych populacjach [4][5]. Z mojego doświadczenia klinicznego mogę powiedzieć, że nie ma potrzeby rutynowej interwencji, jeśli nie występują inne objawy.
Pacjenci często obawiają się tego, dlatego tłumaczę, że nie ma naukowych podstaw do wiązania W-sitting z dysplazją stawu biodrowego [1][3]. Przeglądy systematyczne i badania kohortowe nie wykazały istotnych różnic w częstości występowania dysplazji między dziećmi preferującymi W-sitting a tymi, które wybierają inne pozycje siedzenia. Dla specjalistów istotne będzie podkreślenie, że nie istnieje mechanizm biologiczny, który uzasadniałby taki związek. W praktyce klinicznej nie obserwuje się, by sama pozycja W prowadziła do rozwoju dysplazji.
Z mojego doświadczenia klinicznego wiem, że należy zwrócić uwagę, jeśli dziecko przyjmuje wyłącznie jedną pozycję siedzenia, nie potrafi zmieniać pozycji, zgłasza ból, ma ograniczoną ruchomość stawów lub występują inne objawy neurologiczne. Dla pacjenta oznacza to, że niepokój powinny budzić objawy towarzyszące, a nie sama pozycja W. Dla specjalistów ważne jest, by ocenić całościowo rozwój motoryczny dziecka i nie skupiać się wyłącznie na jednym nawyku posturalnym.
Wyjaśniam to pacjentom w ten sposób: jeśli dziecko rozwija się prawidłowo, nie ma potrzeby korygowania W-sitting [1][2]. Rutynowe zakazywanie tej pozycji może prowadzić do niepotrzebnego stresu i napięć w rodzinie. Dla specjalistów istotne będzie, by interweniować tylko wtedy, gdy W-sitting współwystępuje z innymi zaburzeniami rozwoju ruchowego lub objawami ortopedycznymi. W praktyce zalecam obserwację i wsparcie ogólnej aktywności ruchowej dziecka.
Z perspektywy fizjoterapeuty mogę dodać, że obecnie nie istnieją wysokiej jakości badania naukowe, które potwierdziłyby szkodliwość W-sitting u typowo rozwijających się dzieci [1][2][3]. Przeglądy systematyczne, badania kohortowe i przeglądy mitów ortopedycznych jednoznacznie wskazują na brak związku między tą pozycją a poważnymi problemami ortopedycznymi. Dla specjalistów ważne jest, by opierać się na aktualnych dowodach, a nie na przekonaniach czy mitach. Dla pacjentów – że mogą być spokojni o zdrowie swoich dzieci, jeśli nie występują inne niepokojące objawy.
Ze względu na ograniczoną liczbę wysokiej jakości publikacji naukowych dotyczących W-sitting, bibliografia obejmuje wszystkie dostępne, najbardziej wiarygodne źródła z przeglądu systematycznego oraz powiązanych badań.
Uwaga: Treści w artykule mają charakter informacyjny i edukacyjny. Nie zastępują porady medycznej. Skonsultuj się z lekarzem/fizjoterapeutą.
Jeśli zmagasz się z problemem W-sitting u swojego dziecka, skontaktuj się z nami, aby umówić wizytę.